poniedziałek, 20 października 2014

02. Rozdział drugi.

" I know you're tired. "

- Będziesz twarda, Auri. - powiedziałam w myślach i spięłam się, aby zejść na sam dół. Przeczesałam palcami włosy i podniosłam głowę, aby spojrzeć na każdego, z udawaną pewnością. 
- Cześć Zayn. - powiedziałam niepewnie, starając się być obojętna i wysiliłam się na uśmiech w stronę solenizanta. - No Liam! To jak..siadamy do stołu? Zgłodniałam muszę przyznać. 
Widziałam, że Liam nie był pewny, co zrobić, ale dałam mu znak, żeby dał sobie spokój i żebyśmy po prostu mogli zjeść kolację. Uśmiechnął się i zaprosił wszystkich do stołu.
- Słuchajcie..sam gotowałem..więc..radzę Wam uważać! - zaśmiał się i podał przyrządzone jedzenie do stołu. Zaciągnęłam się zapachem, próbując się wciąż uśmiechać.. chociaż..to bylo tak strasznie trudne. Harry usiadł obok mnie, na przeciw niego Louis, a obok niego zajął miejsce Malik, co nie zadowoliło ani mnie, ani jego. Na jednym końcu stołu siedział Liam, natomiast drugi koniec zajął Irlandczyk. Tak właśnie zaczęła się kolacja, która wbrew pozorom nie była tak bardzo niezręczna. Wszyscy oprócz Malika śmiali się, rozmawiali i opowiadali rożne historie. Muszę Przyznać, że bawiłam się świetnie. Harry był naprawdę bardzo uroczy i co chwilę mnie rozśmieszał, przez co z mojej twarzy nie schodził szeroki uśmiech. 
Gdzieś wewnątrz wiedziałam, że to trochę taka gra..że tak naprawdę nie mam wielu powodów do śmiechu.  I szczerze? Zrobiło mi się cholernie żal Zayn'a, bo tylko on..nie potrafił się dobrze bawić. Nie wiem dlaczego, czulam się winna, choć nie powinnam nawet myśleć o nim z jakimkolwiek dobrym uczuciem, bo na to nie zasłużył. Chciałam go nienawidzić, ale zwyczajnie w świecie nie potrafiłam, przez co zaczynałam nienawidzić samą siebie.
- I wtedy..wszedł Niall z tą swoją gitarą i zaczął grać.. - ocknęłam się z przemyśleń i spojrzał na Harry'ego, który zawzięcie od kilkunastu minut opowiadał historię powstania ich zespołu. To nie tak..że mnie to nie interesowało, bo naprawdę bardzo byłam ciekawa..tylko jakoś tak..
- Auri, wszystko w porządku? 
Spojrzałam na Liam'a i pokiwałam głową, po czym uśmiechnęłam się wesoło. Zagryzłam lekko wargę i odgarnęłam włosy. 
- No i właśnie tak to było ! - zakończył Styles, ciesząc się na wszystkie strony. 
W pewnym momencie zauważyłam, że w salonie stoi pianino. 
- Tak! Poproszę! - powiedział entuzjastycznie, patrząc na mnie i kiwając głową. Jak on mnie dobrze znał.. cały Liam.
- Nie..nie teraz. - mruknęłam cicho, myślałam, że będziemy sami..wtedy mogłabym, ale tak..tak to nie.
- Nie daj się prosić. 
Wszyscy patrzyli na nas z takimi oczami, jakbyśmy byli trochę walnięci. Z Lamką rozumiałam się bez słów, może dlatego było to dla nich wszystkich takie dziwne. 
- Może nie wiecie, ale Aurora jest uzdolniona muzycznie i mogłaby powalic nas wszystkich na łopatki.
- Nooo prosimy, zagraj coś! - odwrócił się w moją stronę szatyn, siedzący obok.
- Ale..nie..naprawdę.. 
- Noejposzeciemzagajcos. - szczerze powiedziawszy niewiele zrozumiałam z tego zdania, które wypowiedział Niall, zapychają się kolejnymi kawałkami zapiekanki.
Jednak po kilku minutach wielu nalegań ze strony chłopców -  no prawie wszystkich, bo Malik od początku kolacji nie wypowiedział nawet słowa - postanowiłam, że spełnię ich prośbę. Uśmiechnęłam się do nich i pokręciłam głową, niedowierzając, że zdołali mnie do tego namówić. Sama nie wiedziałam, czy to dobry pomysł..to chyba nie był odpowiedni moment i miejsce na piosenkę. Czułam wzrok Zayn'a, który raz na jakiś czas podniósł głowę i przejechał każdego wzrokiem. 
- Niech Wam będzie! - podniosłam się i poprawiłam sukienkę, podchodząc do pianina. 
Wzięłam głęboki oddech, siadając na krzesełku i przymknęłam na chwilę oczy, by przypomnieć sobie melodię i słowa piosenki, skomponowanej już jakiś czas temu przeze mnie. Kiedy zaczynałam śpiewać, wszystko dookoła znikało, zostawałam tylko ja i moje emocje. To było coś..co dawało mi możliwość uwolnienia się od wszelkich jednostek negatywnych w moim życiu. Czułam jak muzyka przeze mnie przenika, jak słowa wychodzą tak swobodnie, jakbym zwyczajnie w świecie mówiła, spontanicznie, wszystko, co czuję. Moje palce swobodnie ułożyły się na klawiszach, skąd po chwili zaczęła płynąć melodia. 

Just a little bit of your heart.

I don’t ever ask you
Where you’ve been
And I don’t feel the need to
Know who you’re with
I can’t even think straight
But I can tell
That you were just with her
And I’ll still be your fool
I’m a fool for you

Just a little bit of your heart
Just a little bit of your heart
Just a little bit of your heart
Is all I want
Just a little bit of your heart
Just a little bit of your heart
Just a little bit is all I’m asking for

***
Perspektywa Zayn'a. 

Trudno wyjaśnić, co działo się teraz w mojej głowie. Nie tego się spodziewałem, odwołując spotkanie ze znajomymi i wracając na urodziny Liam'a. Widok tej jednej jedynej dziewczyny przywoływał w moim sercu strach. Bałem się cholernie, jak nigdy dotąd. Uciekłem i wcale nie ułożyłem sobie życia. Uciekam wciąż, nie potrafiąc znaleźć sobie miejsca. Ciągle w głowie mam ten cholerny obrazek, z tej cholernej nocy, gdzie zachowałem się jak cholerny dupek. Ale tak musiało być, nie żałowałem. Mimo, że jej łzy i płacz są dla mnie jak duch, prześladujący mnie każdej nocy, podczas każdego snu. Widząc ją tu..i teraz..poczułem się tak, jakby spełnił się mój największy koszmar.. Nie patrząc na jej delikatną twarz, w te błyszczące oczy i na ten uroczy uśmiech..było mi łatwiej zapomnieć, łatwiej żyć. Wydawało mi się, ze jest okej..że jestem tak cholernie twardy, że bez problemu sobie z tym poradziłem. Do dziś. Wolałbym jej nigdy nie zobaczyć i żyć z poczuciem winy, niż.. Kiedy zasiadła do pianina, poczułem natychmiastowe uderzenie gorąca. Była tak cholernie piękna. Jeszcze piękniejsza niż wtedy.. nie myślałem, że mimo tego, co się stało będzie wyglądać tak kwitnąco. Moje pięści zaczęły się nerwowo zaciskać, a oczy nie potrafiły zmienić kierunku patrzenia. 
Kiedy wybrzmiały pierwsze słowa piosenki, czułem się jak pod wpływem..minął rok, a ja dopiero teraz zaczynałem rozumieć, jak wiele musiało ją to kosztować i jak bardzo musiała być silna. Radziła sobie sama przez tyle czasu, a ja nie usłyszałem nigdy od niej złego słowa.. Była niesamowita.

I don’t ever tell you
How I really feel
'Cause I can’t find the words to
Say what I mean
Nothing’s ever easy
That’s what they say
I know I’m not your only
But I’ll still be your fool
'Cause I'm a fool for you

Just a little bit of your heart
Just a little bit of your heart
Just a little bit of your heart
Is all I want
Just a little bit of your heart
Just a little bit of your heart
Just a little bit is all I’m asking for
Just a little bit

Czułem jak wzrok każdego z chłopaków jest utkwiony w Aurorę, jak przyciąga każde ich spojrzenie, oddech. Czułem jak Harry patrzy na nią z całkowitym oddaniem i podziwem, widziałem to, co dzieje się w jego oczach za każdym razem, kiedy z jej ust wypada pojedyncze słowo. Nie wiem dlaczego, czułem się jak w klatce. Jakby wszystko, co śpiewa to był kolejny kamień, trafiający we mnie. Trudno było się do tego przyznać, ale to była..jedyna kobieta, którą pokochałem i która pokochała mnie.

I know I’m not your only
But at least I’m one
I heard a little love
Is better than none

Just a little bit of your heart
Just a little bit of your heart
Just a little bit of your heart
Is all I want
Just a little bit of your heart
Just a little bit of your heart
Just a little bit is all I’m asking for

*** 
Otworzyłam oczy i wypuściłam ostatni haust powietrza. W pokoju rozległa się cisza, przez co poczułam sie trochę niezręcznie. Wierzchem dłoni otarłam pojedyncze łzy, spływające po moich policzkach i uśmiechnęłam się niepewnie, odwracając się do chłopaków. Zmarszczyłam lekko nos, po czym spuściłam głowę. Moje oczy rozbiegały się po całym pomieszczeniu, co raz zerkając w stronę bruneta, którego wzrok był utkwiony w okno. W głowie miałam setki myśli. Nie! Setki to zbyt łagodne określenie, tysiące, miliony.. Jakkolwiek..było ich mnóstwo i niekoniecznie wiedziałam, jak się zachować. Zrobiło się dość niezręcznie.
- To..
- Było..
- Coś..
- Pięknego.. - skończył Liam, podchodząc do mnie.
Spojrzałam w te jego brązowe oczy i uśmiechnęłam się do niego, zagryzając lekko język. Chłopak delikatnie otarł srebrzystą łzę, która spływała po moim lekko zaróżowionym policzku. 
- Wszystkiego najlepszego, Lamka. - powiedziałam już na ostatnim wydechu i w naglącej się potrzebie przytuliłam przyjaciela, oplatając dłonie wokół jego szyi. 
Kłamałam. Te łzy, to nie były łzy wzruszenia. To były łzy bólu, żalu, smutku i nienawiści w jednym. Drobne, niepozorne, jednak rozrywające mnie w środku ponad miarę. Nie wiedziałam ile jeszcze wytrzymam, więc postanowiłam, że wyjdę na zewnątrz, aby chwilę ochłonąć. Szczerze powiedziawszy, nie zauważyłam braku Malika w salonie, dopóki nie spotkałam go na ogrodzie za domem. Siedział na murku, zaciągając się papierosem, jakby to miał być jego ostatni. 
- A już prawie namówiłam go do rzucenia. - pomyślałam, zerkając na niego z odległości, która powodowała, że mogłam czuć się w miarę spokojnie. 
Przez dobrą chwilę obserwowałam go, najwidoczniej mnie nie zauważył. Oparłam głowę o framugę i trwałam tak, zastanawiając się, dlaczego.. Dlaczego ten, który zawsze chciał mnie chronić, najbardziej mnie skrzywdził? No dlaczego? Co zrobiłam źle? Gdzie popełniłam błąd?
- Hej..wszystko w porządku? - z zamyśleń wyrwał mnie głos Liam'a, który przytulił mnie do siebie i ułożył podbródek na mojej głowie. 
Nie musiałam odpowiadać, chłopak momentalnie spojrzał w kierunku, w którym teraz koncentrowały się moje oczy i wszystko było jasne. 
- Przepraszam, mała. - szepnął. - Naprawdę nie wiedziałem, że jednak przyjdzie..
Cieszyłam się i byłam naprawdę wdzięczna za wszystko, co dla mnie robił. Gdyby nie on to nie wiem, czy teraz mogłabym stać i patrzeć na Malika w spokoju. Chociaż..nigdy nie powiedział mi dlaczego Zayn mnie zostawił, nie wyjaśnił, ale może dlatego, że nie chciałam o tym rozmawiać?
- Wiem, że było Ci ciężko. - w momencie, kiedy zaczął wypowiadać te słowa, wyswobodziłam się z jego objęć i odwróciłam. 
- Jest w porządku. - odrzekłam krótko.
Skierowałam się w stronę drzwi, a nasze hałasy zwróciły uwagę Malika, który odwrócił się w naszą stronę. Liam pokręcił głową i westchnął ciężko, a ja zniknęłam za szklanymi drzwiami.  Wchodząc do domu od razu usłyszałam głos Harry'ego.
- Hej! Aurora! Wybieramy się jutro na rynek. Cały dzień mają tam być różne pokazy artystów! Wybierzesz się z nami? 
- Będziesz miała okazję posluchać na żywo jak gramy. - dodał blondyn, siadając na blacie i wciskając do ust kawałki czekolady.
Miałam wrażenie, że ten chłopak cały czas je. Każdy z nich był bardzo specyficzny. Na przykład Harry ciągle gadał, nie żeby to było coś złego, bo sama zawsze mówiłam więcej niż przeciętna osoba. Ale taki Louis.. miał bardzo specyficzne poczucie humoru, trochę uszczypliwe, ale był naprawdę zabawny. 
- Jasne! Jeśli będziecie występować, to przecież nie mogę tego przegapić! - entuzjazm w moim głosie był dużo większy niż w moim sercu, ale starałam się wyrównać, albo chociaż zapanować nad tym przeciążeniem. 
Liam spoglądał co chwilę na mnie, obserwując moje ruchy, moje miny, moje gesty. Czułam się jak pod lupą..ale wiedziałam, że robi to ze zwykłej troski. Kochał mnie, był jak mój brat i martwił się, że nie może mnie chronić na co dzień i widziałam, że teraz..kiedy tu jestem patrzy na mnie z ogromną troską.
- Hej, Zayn..przygotowałeś już solową piosenkę? – zagadał do Malika Niall, kiedy ten pojawił się w drzwiach.
Spojrzałam na niego i zatrzymałam na chwilę na nim swój wzrok. Dopiero teraz miałam okazję się mu przyjrzeć. I szczerze? To, co zobaczyłam cholernie mnie zmartwiło. Zayn wyglądał na zmęczonego, wręcz wycieńczonego i był bardzo nerwowy, od razu to zauważyłam. Nie sądziłam, że po takim czasie dalej będę w stanie czytać z niego, jak z książki. Nie chciałam. Nie chciałam wiedzieć, co z nim..jak się czuje, nie chciałam. Walczyłam w środku sama ze sobą, ale jednak..serce wygrało. Znowu.
- Nie wiem. Nie myślałem o tym jeszcze. – odburknął, opierając głowę o ścianę i chowając ręce do kieszeni czarnej bluzy.
Nie mogłam na niego patrzeć w takim stanie. Martwiłam się, chociaż takie uczucie nie powinno nawet na sekundę zagościć w moim sercu. Serce zabiło mi mocniej, ale wiedziałam, że muszę się opanować, że tak nie wolno, że nie teraz, nie tu.
- Auri? Jesteś bardzo zmęczona? – z rozmyśleń wyrwał mnie głowa Payne’a, który podszedł do mnie.
- Trochę, to był długi dzień. – uśmiechnęłam się słabo do niego.
W pewnym momencie Harry złapał się tuż obok mnie i złapał za rękę. Byłam trochę zdezorientowana, przez co nie bardzo wiedziałam, jak zareagować.
- Co Ty robisz stary.. – mruknął Louis, który patrzył na swoje kolegę jak na idiotę.
- Zabieram Aurorę na spacer po ogrodzie, żeby lepiej się jej spało. – odrzekł tak, jakby to było oczywiste.
Zmarszczyłam lekko brwi, nie wierząc w to, że ten niepozorny chłopak potrafi być tak bezczelny, ale w bardzo uroczy sposób. Kątem oka zauważyłam, że Malik drgnął, kiedy tylko Styles dotknął mojej dłoni.

***
Perspektywa Zayn’a.

Miałem dość tej chorej farsy. Nerwy rozrywały mnie od środka, chociaż..nawet na zewnątrz mnie coś brało. Pojawiła się tutaj i co? Nagle wszystko miało się zmienić? Miałem ochotę coś rozwalić, a potem najchętniej wyjść stąd jak najdalej. Do cholery jasnej.
- Zayn, wszystko w porządku? – kiedy tylko wszyscy się rozeszli, podeszła do mnie.
Spojrzała tymi swoimi błyszczącymi oczami, które przepełnione  troską i zmartwieniem. Nie..nie byłam w stanie na nią patrzeć i chować jakieś złe emocje. Przy niej nie mogłem, nie potrafiłem. Stała przede mną, w jakimś rozciągniętym swetrze, praktycznie bez makijażu i z warkoczem z tych jej cholernie pięknych włosów, którymi niegdyś tak często się bawiłem.  W momencie miałem ochotę wziąć ją w swoje ramiona, zaciągnąć się zapachem i trwać. Jednak..chyba bałbym się, że mi się rozkruszy, gdy ją mocniej przycisnę. Była taka delikatna, taka subtelna.
- Zayn?
- Jest okej. – odwróciłem wzrok, próbując na nią nie patrzeć. Nie mogłem się złamać. – A czemu pytasz?
Nie wytrzymałem długo w swoim postanowieniu i mój wzrok przeniósł się na tą istotę, stojącą przede mną. Widziałem, że było jej zimno, ale wytrwale stała i czekała..właśnie, na co? Ja sam nie wiem. Zaciągnąłem się po raz kolejny papierosem, powoli wypuszczając dym z ust.
- A tak..tylko.. – odpowiedziała chwiejnym głosem. Wystarczyło, że na nią spojrzałem. Speszyła się, jak zawsze. Jej oczy momentalnie zrobiły się duże i przeszklone.
- Tylko mi tu nie płacz, dziewczyno, błagam. – pomyślałem.
Poprawiło nerwowo kosmyk włosów, który opadł jej na czoło i spuściła głowę.
- Wracaj do domu, bo zmarzniesz.
- A Ty?
Uniosłem brew i spojrzałem na Aurorę z lekkim uśmiechem. Zawsze to robiła..
- Ja jeszcze posiedzę, idź spać.

Zawahała się przez chwilę, ale w końcu skierowała się w stronę domu. Odprowadziłem ją wzrokiem, obserwując każdy jej krok. I dopiero kiedy, zamknęła drzwi mogłem wrócić do poprzednich czynności. W dalszym ciągu było we mnie coś, co powodowało, że musiałem dbać o jej bezpieczeństwo. Tak czułem i tak robiłem. 



_________________________________

Przepraszam za taką długą przerwę, ale nie wynikało to z rzeczy zależnych ode mnie. Teraz wróciłam i dalej chcę przekazywać swoje emocje w postaci słów i przelewać je do Waszych serc. 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz