" I know you're tired. "
- Będziesz twarda, Auri. - powiedziałam w myślach i spięłam się, aby zejść na sam dół. Przeczesałam palcami włosy i podniosłam głowę, aby spojrzeć na każdego, z udawaną pewnością.
-
Cześć Zayn. - powiedziałam niepewnie, starając się być obojętna i wysiliłam się
na uśmiech w stronę solenizanta. - No Liam! To jak..siadamy do stołu?
Zgłodniałam muszę przyznać.
Widziałam,
że Liam nie był pewny, co zrobić, ale dałam mu znak, żeby dał sobie spokój i
żebyśmy po prostu mogli zjeść kolację. Uśmiechnął się i zaprosił wszystkich do
stołu.
-
Słuchajcie..sam gotowałem..więc..radzę Wam uważać! - zaśmiał się i podał
przyrządzone jedzenie do stołu. Zaciągnęłam się zapachem, próbując się wciąż
uśmiechać.. chociaż..to bylo tak strasznie trudne. Harry usiadł obok mnie, na
przeciw niego Louis, a obok niego zajął miejsce Malik, co nie zadowoliło ani
mnie, ani jego. Na jednym końcu stołu siedział Liam, natomiast drugi koniec
zajął Irlandczyk. Tak właśnie zaczęła się kolacja, która wbrew pozorom nie była
tak bardzo niezręczna. Wszyscy oprócz Malika śmiali się, rozmawiali i
opowiadali rożne historie. Muszę Przyznać, że bawiłam się świetnie. Harry był
naprawdę bardzo uroczy i co chwilę mnie rozśmieszał, przez co z mojej twarzy
nie schodził szeroki uśmiech.
Gdzieś
wewnątrz wiedziałam, że to trochę taka gra..że tak naprawdę nie mam wielu
powodów do śmiechu. I szczerze? Zrobiło mi się cholernie żal Zayn'a, bo
tylko on..nie potrafił się dobrze bawić. Nie wiem dlaczego, czulam się winna,
choć nie powinnam nawet myśleć o nim z jakimkolwiek dobrym uczuciem, bo na to
nie zasłużył. Chciałam go nienawidzić, ale zwyczajnie w świecie nie potrafiłam,
przez co zaczynałam nienawidzić samą siebie.
-
I wtedy..wszedł Niall z tą swoją gitarą i zaczął grać.. - ocknęłam się z
przemyśleń i spojrzał na Harry'ego, który zawzięcie od kilkunastu minut
opowiadał historię powstania ich zespołu. To nie tak..że mnie to nie
interesowało, bo naprawdę bardzo byłam ciekawa..tylko jakoś tak..
-
Auri, wszystko w porządku?
Spojrzałam
na Liam'a i pokiwałam głową, po czym uśmiechnęłam się wesoło. Zagryzłam lekko
wargę i odgarnęłam włosy.
-
No i właśnie tak to było ! - zakończył Styles, ciesząc się na wszystkie
strony.
W
pewnym momencie zauważyłam, że w salonie stoi pianino.
-
Tak! Poproszę! - powiedział entuzjastycznie, patrząc na mnie i kiwając głową.
Jak on mnie dobrze znał.. cały Liam.
-
Nie..nie teraz. - mruknęłam cicho, myślałam, że będziemy sami..wtedy mogłabym,
ale tak..tak to nie.
-
Nie daj się prosić.
Wszyscy
patrzyli na nas z takimi oczami, jakbyśmy byli trochę walnięci. Z Lamką
rozumiałam się bez słów, może dlatego było to dla nich wszystkich takie
dziwne.
-
Może nie wiecie, ale Aurora jest uzdolniona muzycznie i mogłaby powalic nas
wszystkich na łopatki.
-
Nooo prosimy, zagraj coś! - odwrócił się w moją stronę szatyn, siedzący obok.
-
Ale..nie..naprawdę..
-
Noejposzeciemzagajcos. - szczerze powiedziawszy niewiele zrozumiałam z tego
zdania, które wypowiedział Niall, zapychają się kolejnymi kawałkami zapiekanki.
Jednak
po kilku minutach wielu nalegań ze strony chłopców - no prawie
wszystkich, bo Malik od początku kolacji nie wypowiedział nawet słowa -
postanowiłam, że spełnię ich prośbę. Uśmiechnęłam się do nich i pokręciłam
głową, niedowierzając, że zdołali mnie do tego namówić. Sama nie wiedziałam,
czy to dobry pomysł..to chyba nie był odpowiedni moment i miejsce na piosenkę.
Czułam wzrok Zayn'a, który raz na jakiś czas podniósł głowę i przejechał
każdego wzrokiem.
-
Niech Wam będzie! - podniosłam się i poprawiłam sukienkę, podchodząc do
pianina.
Wzięłam
głęboki oddech, siadając na krzesełku i przymknęłam na chwilę oczy, by
przypomnieć sobie melodię i słowa piosenki, skomponowanej już jakiś czas temu
przeze mnie. Kiedy zaczynałam śpiewać, wszystko dookoła znikało, zostawałam
tylko ja i moje emocje. To było coś..co dawało mi możliwość uwolnienia się od
wszelkich jednostek negatywnych w moim życiu. Czułam jak muzyka przeze mnie
przenika, jak słowa wychodzą tak swobodnie, jakbym zwyczajnie w świecie mówiła,
spontanicznie, wszystko, co czuję. Moje palce swobodnie ułożyły się na
klawiszach, skąd po chwili zaczęła płynąć melodia.
Just a little bit of your heart.
Just a little bit of your heart.
I
don’t ever ask you
Where
you’ve been
And
I don’t feel the need to
Know
who you’re with
I
can’t even think straight
But
I can tell
That
you were just with her
And
I’ll still be your fool
I’m
a fool for you
Just
a little bit of your heart
Just
a little bit of your heart
Just
a little bit of your heart
Is
all I want
Just
a little bit of your heart
Just
a little bit of your heart
Just
a little bit is all I’m asking for
***
Perspektywa
Zayn'a.
Trudno
wyjaśnić, co działo się teraz w mojej głowie. Nie tego się spodziewałem,
odwołując spotkanie ze znajomymi i wracając na urodziny Liam'a. Widok tej
jednej jedynej dziewczyny przywoływał w moim sercu strach. Bałem się cholernie,
jak nigdy dotąd. Uciekłem i wcale nie ułożyłem sobie życia. Uciekam wciąż, nie
potrafiąc znaleźć sobie miejsca. Ciągle w głowie mam ten cholerny obrazek, z
tej cholernej nocy, gdzie zachowałem się jak cholerny dupek. Ale tak musiało
być, nie żałowałem. Mimo, że jej łzy i płacz są dla mnie jak duch,
prześladujący mnie każdej nocy, podczas każdego snu. Widząc ją tu..i
teraz..poczułem się tak, jakby spełnił się mój największy koszmar.. Nie patrząc
na jej delikatną twarz, w te błyszczące oczy i na ten uroczy uśmiech..było mi
łatwiej zapomnieć, łatwiej żyć. Wydawało mi się, ze jest okej..że jestem tak
cholernie twardy, że bez problemu sobie z tym poradziłem. Do dziś. Wolałbym jej
nigdy nie zobaczyć i żyć z poczuciem winy, niż.. Kiedy zasiadła do pianina,
poczułem natychmiastowe uderzenie gorąca. Była tak cholernie piękna. Jeszcze
piękniejsza niż wtedy.. nie myślałem, że mimo tego, co się stało będzie
wyglądać tak kwitnąco. Moje pięści zaczęły się nerwowo zaciskać, a oczy nie
potrafiły zmienić kierunku patrzenia.
Kiedy
wybrzmiały pierwsze słowa piosenki, czułem się jak pod wpływem..minął rok, a ja
dopiero teraz zaczynałem rozumieć, jak wiele musiało ją to kosztować i jak
bardzo musiała być silna. Radziła sobie sama przez tyle czasu, a ja nie
usłyszałem nigdy od niej złego słowa.. Była niesamowita.
I
don’t ever tell you
How
I really feel
'Cause
I can’t find the words to
Say
what I mean
Nothing’s
ever easy
That’s
what they say
I
know I’m not your only
But
I’ll still be your fool
'Cause
I'm a fool for you
Just
a little bit of your heart
Just
a little bit of your heart
Just
a little bit of your heart
Is
all I want
Just
a little bit of your heart
Just
a little bit of your heart
Just
a little bit is all I’m asking for
Just
a little bit
Czułem
jak wzrok każdego z chłopaków jest utkwiony w Aurorę, jak przyciąga każde ich
spojrzenie, oddech. Czułem jak Harry patrzy na nią z całkowitym oddaniem i
podziwem, widziałem to, co dzieje się w jego oczach za każdym razem, kiedy z
jej ust wypada pojedyncze słowo. Nie wiem dlaczego, czułem się jak w klatce.
Jakby wszystko, co śpiewa to był kolejny kamień, trafiający we mnie. Trudno
było się do tego przyznać, ale to była..jedyna kobieta, którą pokochałem i
która pokochała mnie.
I
know I’m not your only
But
at least I’m one
I
heard a little love
Is
better than none
Just
a little bit of your heart
Just
a little bit of your heart
Just
a little bit of your heart
Is
all I want
Just
a little bit of your heart
Just
a little bit of your heart
Just
a little bit is all I’m asking for
***
Otworzyłam
oczy i wypuściłam ostatni haust powietrza. W pokoju rozległa się cisza, przez
co poczułam sie trochę niezręcznie. Wierzchem dłoni otarłam pojedyncze łzy,
spływające po moich policzkach i uśmiechnęłam się niepewnie, odwracając się do
chłopaków. Zmarszczyłam lekko nos, po czym spuściłam głowę. Moje oczy
rozbiegały się po całym pomieszczeniu, co raz zerkając w stronę bruneta,
którego wzrok był utkwiony w okno. W głowie miałam setki myśli. Nie! Setki to
zbyt łagodne określenie, tysiące, miliony.. Jakkolwiek..było ich mnóstwo i
niekoniecznie wiedziałam, jak się zachować. Zrobiło się dość niezręcznie.
-
To..
-
Było..
-
Coś..
-
Pięknego.. - skończył Liam, podchodząc do mnie.
Spojrzałam
w te jego brązowe oczy i uśmiechnęłam się do niego, zagryzając lekko język.
Chłopak delikatnie otarł srebrzystą łzę, która spływała po moim lekko
zaróżowionym policzku.
-
Wszystkiego najlepszego, Lamka. - powiedziałam już na ostatnim wydechu i w
naglącej się potrzebie przytuliłam przyjaciela, oplatając dłonie wokół jego
szyi.
Kłamałam.
Te łzy, to nie były łzy wzruszenia. To były łzy bólu, żalu, smutku i nienawiści
w jednym. Drobne, niepozorne, jednak rozrywające mnie w środku ponad miarę. Nie
wiedziałam ile jeszcze wytrzymam, więc postanowiłam, że wyjdę na zewnątrz, aby
chwilę ochłonąć. Szczerze powiedziawszy, nie zauważyłam braku Malika w salonie,
dopóki nie spotkałam go na ogrodzie za domem. Siedział na murku, zaciągając się
papierosem, jakby to miał być jego ostatni.
-
A już prawie namówiłam go do rzucenia. - pomyślałam, zerkając na niego z
odległości, która powodowała, że mogłam czuć się w miarę spokojnie.
Przez
dobrą chwilę obserwowałam go, najwidoczniej mnie nie zauważył. Oparłam głowę o
framugę i trwałam tak, zastanawiając się, dlaczego.. Dlaczego ten, który zawsze
chciał mnie chronić, najbardziej mnie skrzywdził? No dlaczego? Co zrobiłam źle?
Gdzie popełniłam błąd?
-
Hej..wszystko w porządku? - z zamyśleń wyrwał mnie głos Liam'a, który przytulił
mnie do siebie i ułożył podbródek na mojej głowie.
Nie
musiałam odpowiadać, chłopak momentalnie spojrzał w kierunku, w którym teraz
koncentrowały się moje oczy i wszystko było jasne.
-
Przepraszam, mała. - szepnął. - Naprawdę nie wiedziałem, że jednak przyjdzie..
Cieszyłam
się i byłam naprawdę wdzięczna za wszystko, co dla mnie robił. Gdyby nie on to
nie wiem, czy teraz mogłabym stać i patrzeć na Malika w spokoju. Chociaż..nigdy
nie powiedział mi dlaczego Zayn mnie zostawił, nie wyjaśnił, ale może dlatego,
że nie chciałam o tym rozmawiać?
-
Wiem, że było Ci ciężko. - w momencie, kiedy zaczął wypowiadać te słowa,
wyswobodziłam się z jego objęć i odwróciłam.
-
Jest w porządku. - odrzekłam krótko.
Skierowałam
się w stronę drzwi, a nasze hałasy zwróciły uwagę Malika, który odwrócił się w
naszą stronę. Liam pokręcił głową i westchnął ciężko, a ja zniknęłam za
szklanymi drzwiami. Wchodząc do domu od razu usłyszałam głos Harry'ego.
-
Hej! Aurora! Wybieramy się jutro na rynek. Cały dzień mają tam być różne pokazy
artystów! Wybierzesz się z nami?
-
Będziesz miała okazję posluchać na żywo jak gramy. - dodał blondyn, siadając na
blacie i wciskając do ust kawałki czekolady.
Miałam
wrażenie, że ten chłopak cały czas je. Każdy z nich był bardzo specyficzny. Na
przykład Harry ciągle gadał, nie żeby to było coś złego, bo sama zawsze mówiłam
więcej niż przeciętna osoba. Ale taki Louis.. miał bardzo specyficzne poczucie
humoru, trochę uszczypliwe, ale był naprawdę zabawny.
-
Jasne! Jeśli będziecie występować, to przecież nie mogę tego przegapić! -
entuzjazm w moim głosie był dużo większy niż w moim sercu, ale starałam się
wyrównać, albo chociaż zapanować nad tym przeciążeniem.
Liam
spoglądał co chwilę na mnie, obserwując moje ruchy, moje miny, moje gesty.
Czułam się jak pod lupą..ale wiedziałam, że robi to ze zwykłej troski. Kochał
mnie, był jak mój brat i martwił się, że nie może mnie chronić na co dzień i
widziałam, że teraz..kiedy tu jestem patrzy na mnie z ogromną troską.
-
Hej, Zayn..przygotowałeś już solową piosenkę? – zagadał do Malika Niall, kiedy
ten pojawił się w drzwiach.
Spojrzałam
na niego i zatrzymałam na chwilę na nim swój wzrok. Dopiero teraz miałam okazję
się mu przyjrzeć. I szczerze? To, co zobaczyłam cholernie mnie zmartwiło. Zayn
wyglądał na zmęczonego, wręcz wycieńczonego i był bardzo nerwowy, od razu to
zauważyłam. Nie sądziłam, że po takim czasie dalej będę w stanie czytać z
niego, jak z książki. Nie chciałam. Nie chciałam wiedzieć, co z nim..jak się
czuje, nie chciałam. Walczyłam w środku sama ze sobą, ale jednak..serce
wygrało. Znowu.
-
Nie wiem. Nie myślałem o tym jeszcze. – odburknął, opierając głowę o ścianę i
chowając ręce do kieszeni czarnej bluzy.
Nie
mogłam na niego patrzeć w takim stanie. Martwiłam się, chociaż takie uczucie
nie powinno nawet na sekundę zagościć w moim sercu. Serce zabiło mi mocniej,
ale wiedziałam, że muszę się opanować, że tak nie wolno, że nie teraz, nie tu.
-
Auri? Jesteś bardzo zmęczona? – z rozmyśleń wyrwał mnie głowa Payne’a, który
podszedł do mnie.
-
Trochę, to był długi dzień. – uśmiechnęłam się słabo do niego.
W
pewnym momencie Harry złapał się tuż obok mnie i złapał za rękę. Byłam trochę
zdezorientowana, przez co nie bardzo wiedziałam, jak zareagować.
-
Co Ty robisz stary.. – mruknął Louis, który patrzył na swoje kolegę jak na
idiotę.
-
Zabieram Aurorę na spacer po ogrodzie, żeby lepiej się jej spało. – odrzekł tak,
jakby to było oczywiste.
Zmarszczyłam
lekko brwi, nie wierząc w to, że ten niepozorny chłopak potrafi być tak
bezczelny, ale w bardzo uroczy sposób. Kątem oka zauważyłam, że Malik drgnął,
kiedy tylko Styles dotknął mojej dłoni.
***
Perspektywa
Zayn’a.
Miałem
dość tej chorej farsy. Nerwy rozrywały mnie od środka, chociaż..nawet na
zewnątrz mnie coś brało. Pojawiła się tutaj i co? Nagle wszystko miało się
zmienić? Miałem ochotę coś rozwalić, a potem najchętniej wyjść stąd jak
najdalej. Do cholery jasnej.
-
Zayn, wszystko w porządku? – kiedy tylko wszyscy się rozeszli, podeszła do
mnie.
Spojrzała
tymi swoimi błyszczącymi oczami, które przepełnione troską i zmartwieniem. Nie..nie byłam w
stanie na nią patrzeć i chować jakieś złe emocje. Przy niej nie mogłem, nie
potrafiłem. Stała przede mną, w jakimś rozciągniętym swetrze, praktycznie bez
makijażu i z warkoczem z tych jej cholernie pięknych włosów, którymi niegdyś tak
często się bawiłem. W momencie miałem
ochotę wziąć ją w swoje ramiona, zaciągnąć się zapachem i trwać. Jednak..chyba
bałbym się, że mi się rozkruszy, gdy ją mocniej przycisnę. Była taka delikatna,
taka subtelna.
-
Zayn?
-
Jest okej. – odwróciłem wzrok, próbując na nią nie patrzeć. Nie mogłem się złamać.
– A czemu pytasz?
Nie
wytrzymałem długo w swoim postanowieniu i mój wzrok przeniósł się na tą istotę,
stojącą przede mną. Widziałem, że było jej zimno, ale wytrwale stała i
czekała..właśnie, na co? Ja sam nie wiem. Zaciągnąłem się po raz kolejny
papierosem, powoli wypuszczając dym z ust.
-
A tak..tylko.. – odpowiedziała chwiejnym głosem. Wystarczyło, że na nią
spojrzałem. Speszyła się, jak zawsze. Jej oczy momentalnie zrobiły się duże i
przeszklone.
-
Tylko mi tu nie płacz, dziewczyno, błagam. – pomyślałem.
Poprawiło
nerwowo kosmyk włosów, który opadł jej na czoło i spuściła głowę.
-
Wracaj do domu, bo zmarzniesz.
-
A Ty?
Uniosłem
brew i spojrzałem na Aurorę z lekkim uśmiechem. Zawsze to robiła..
-
Ja jeszcze posiedzę, idź spać.
Zawahała
się przez chwilę, ale w końcu skierowała się w stronę domu. Odprowadziłem ją
wzrokiem, obserwując każdy jej krok. I dopiero kiedy, zamknęła drzwi mogłem
wrócić do poprzednich czynności. W dalszym ciągu było we mnie coś, co
powodowało, że musiałem dbać o jej bezpieczeństwo. Tak czułem i tak robiłem.
_________________________________
Przepraszam za taką długą przerwę, ale nie wynikało to z rzeczy zależnych ode mnie. Teraz wróciłam i dalej chcę przekazywać swoje emocje w postaci słów i przelewać je do Waszych serc.
_________________________________
Przepraszam za taką długą przerwę, ale nie wynikało to z rzeczy zależnych ode mnie. Teraz wróciłam i dalej chcę przekazywać swoje emocje w postaci słów i przelewać je do Waszych serc.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz